2010
marzec
styczeń
2009
luty
styczeń
2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
listopad
październik
sierpień
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
marzec
luty
2005
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień






[mashowisko]
że co?
nie spoko, nie zawiesiłam znowu wszytskiego na kołku. jedynie się przeprowadziłam. w razie czego jestem teraz tu.
by masha | 2010-03-19 01:52:29 | skomentuj! (0)
ciekawe ilu znajomych na fejsbuku ma zima.

w przejściu podziemnym pod rotundą powiesili nowe soczyste tablice naprowadzające wynurzających się na powierzchię. czy to sprawia, że znosi mi się tę zimę lepiej? nie. sądzę.
jadę sobie na zakład pracy w ten rześki jak bura derka poranek pospieszną linią 401 ikarus w wersji kabriolet. konstruktorzy tego zdumiewająco pięknego multiosobowego automobilu odznaczyli się daleko idącą roztropnością pozostawiając wokół trzech par drzwi kunsztownie rzeźbione otwory na przestrzał. (przestrzał także podróżować musi komunikacją zbiorową, wiadomo.) korzystając z tego udogodnienia wiatr oraz ziąb śmiało sobie poczynają wewnątrz. otwarte okno nie robi juz zatem na mnie większego wrażenia, doprawdy.
    
ogólnie zimą trudniej jest być stylową gdyż występuje ciągłe niedopasowanie elementów garderoby do siebie. torebka nie schodzi się z kurtką, do kozaków pasuje tylko jedna para spodni, a pod kurtkę wchodzi tylko jeden sweter. dni roboczych jest natomiast pięć, co oznacza pięć poranków ze wzrokiem utkwionym tępo w szafę. a tam nic. aaaaaaa garderobianą zatrudnię od zaraz.
(właściwie to każdy wysiłek w tym zakresie wydaje mi się zgoła bezużyteczny. clue tkwi bowiem w odzieży wierzchniej, a ta - wyjaśnijmy to sobie - ma gustowne zdjęcia w albumie rodzinnym podpisane ja-przed-maturą.) 

efekt końcowy każdego zimowego zabiegu to ja jako odzieżowo-akcesoryjne puzzle. do stałej liczby inwentarza dochodzi bowiem cały korowód rozmaitych galanteryjnych udogodnień: czapka, szalik, rękawiczki - lewa i prawa, ma się rozumieć, za nieparzysty komplet punktów nie ma - sweter, ocieplacz, dodatkowe skarpetki, druga para rajtek. rozpakowanie się z tego zajmuje po przyjściu do domu dobre 6 minut. a robienie tego w ciasnej szatni lawirując na mokrej od brudnych resztek śniegu podłodze wśród zbyt wielu popychających się dziewcząt należy już do szczególnych przyjemności, które w swojej ofercie ma ta kurwa zima, magiczna pora roku jej mać.

poczyniłam kalkulację, z której wynika, że do okresu ustabilizowanego ciepła wciąż jeszcze wiele dni. tak ze sto na oko. kwiecień nie wchodzi do letniej rachuby gdyż juz dawno pokurwieniec udowodnił na jakie to niewybredne żarty go stać. wielkanoc w śniegu. nie jestem fanką na fejsbuku. stąd kwiecień ma w ryj i się nie bawi.
chyba sobie kupię trzy kalendarze adwentowe i z pomocą spinaczy biurowych oraz plastykowego kwiecia przerobię na słodkie-wiosny-oczekiwanie. no strzał w dziesiątkę.    

aha, zapomniałabym. zima to taki szczególny okres kiedy mam ochotę wszystkim narciarzom nogi pourywać, zawsze mi się bowiem wydaje, że to przez nich ten śnieg tak napierdala, żeby se mogli z tej górki. i inne tam białe szaleństwa. dyktat płozonogich moje niedoczekanie!

by masha | 2010-01-21 01:13:26 | skomentuj! (0)
a ku ku.

no, to by było na tyle tego nie bycia. nowy rok, ten sam nowy blog czy jakoś tak to szło w tej starej skandynawskiej pieśni. liczę, że tym razem będzie lepiej. więcej notek. więcej komentarzeńków.

trochę mnie tu nie było, zaglądam w zakładkę szablony a tam co? TO SAMO. widzę, że w kwesti estetyki blog.pl kontynuuje linie konserwatywno-zachowawczą. chyba, że wyszli z założenia, że uzytkowniczkom i użytkownikom wystarczy oczojebna konstelacja samego serwisu, kto tam by się przejmował czytającymi, conie.

w kwestii samego nowego roku. wyznam, że nie specjalnie się tym wydarzeniem przejęłam. może to dlatego, że nie odczuwam czasu liniowo, tylko bardziej tak jakoś - czy ja wiem - elipsoidalnie? w sensie, że czuję to jak taśmę co się przewija między szpulami. ogólnie wraca do początku, ale i tak gra to samo. nie ma więc o co się tak zżymać, za rok znów będzie nowy rok, wzrośnie popyt na autosugestię, że tym-razem-będzie-inaczej.

coś bym jeszcze napisała, ale mam tu tzw. obowiązek, co mnie goni. w obliczu nieuchronnego to nawet i mycie garów staję się przyjemnością, każda najprostsza czynność zajeżdza z nienacka nirwaną i z ogromną sympatią myśli się nagle o układaiu ręczników w szafie podług rozmiarówki i kolorystyki. lub o odkurzeniu zapejęczałych kątów.

aha. hasło pamiętałam tylko dlatego, że to jest to samo hasło co zawsze do wszystkiego. jestem bowiem imaginacyjnie leniwa i używam zawsze tego samego zestawu. teraz możecie mi zrobić włam i napisać na błyszcząco "kocham posła palikota". od razu jednak zaznaczę, że nie zrobi to na mnie wrażenia.

by masha | 2010-01-19 22:05:24 | skomentuj! (1)


magiel


SPONSORING:

literatura
oksana
fatema
elfriede
doris
juli
vandana
jeanette
almudena
irshad
naomi
inga
dubravka
erica

sztuka
tina
andrea
tracey
ghada
rineke
kara
louise
magdalena
gorylice

muzyka
merrill beth
leslie
annika
polly jean
mariza
marianne
ruth
gaba
beady
madeleine
anja
lauryn
bjork
mathangi
roisin
erykah

en Madrid:
6
5
4
3
2
1


firma